Spotkajmy si? tu za rok
Nawet organizatorzy nie spodziewali si? takich t?umów. Zreszt na pocztku zabawy, oko?o godz. 21.30, gdy na scenie pojawi? si? dj Carton by?o tylko kilkaset osób.
Bez alkoholu? Prawie
– Jeste?cie tam? – krzycza?a ze sceny Kasia Klich, gwiazda wieczoru. Pytanie by?o na miejscu, bo nie zdo?a?a przycign? na swój koncert t?umów bia?ostoczan. Ale da?a barwny show. Za?piewa?a wszystkie swoje standardy z poprzedniej p?yty, pochwali?a si?, ?e jeden cz?onek zespo?u jest z naszego regionu i przy okazji po?egna?a si? z jedn wokalistk z chórków, która zaczyna solow karier?.
– Nawet nie jest tak zimno, jak zapowiadali – cieszy?a si? Stanis?awa Micha?owska, która z m??em Bogdanem przysz?a na koncert. Ale na lampk? szampana o pó?nocy wróci?a do domu. – Bo tu nie mo?na by?o przynie?? alkoholu. Ale dobrze, bez alkoholu te? mo?na si? bawi? – mówi.
Chyba nie wszyscy si? z tym zgadzali, bo niektórzy wnie?li butelki szampana na teren imprezy, inni pili w parku. – Ale i tak jest bardzo spokojnie, jak ma?o kiedy. Organizacja wzorowa – nie kry? zadowolenia Krzysztof Kobus, lekarz bia?ostockiego pogotowia. Jego ekipie wypad? dy?ur przy koncercie. – Inne karetki je?d? non stop, a my mo?emy pos?ucha? muzyki i odpocz? – u?miecha si? ratownik medyczny Bartosz Sienkiewicz.
Witamy Dojlidy
Po Kasi Klich na scen? wesz?a krakowska grupa Skangur. Jej wokalista standardami rockowymi porwa? publiczno??. Tu? przed pó?noc wszyscy ju? szaleli.
– Prywatka? Po co mi prywatka. Tu jest zabawniej – mówi Katarzyna Matys, która szala?a z przyjació?k tu? przy scenie.
– Sze??, pi??, cztery, trzy, dwa, jeden – ruszy?o odliczanie. Rozpocz? je prezydent Bia?egostoku Ryszard Tur, który pojawi? si? na scenie z ?on. Chwil? pó?niej ?yczy? wszystkim mieszka?com Bia?egostoku, by rok 2006 by? szcz??liwy. – Szczególnie pozdrawiam nowych mieszka?ców Bia?egostoku – zakrzykn? ze sceny. – Mieszka?ców Dojlid, którzy w?a?nie przy?czyli si? do nas – cieszy? si? prezydent.
– A ja chc?, ?eby moja wnusia by?a zdrowa. A ja ?ycz? ci pieni?dzy. A ja chc?, by w przysz?ym roku te? by? taki bal pod chmurk – wszyscy zacz?li sk?ada? sobie ?yczenia, nie s?uchajc ju? prezydenta. Wpadali sobie w ramiona, ca?owali si?, ta?czyli. W niebo polecia?y ognie sztuczne – te przygotowane przez organizatorów i te wniesione przez ludzi na imprez?. Co chwil? ochroniarze komu? zabierali petardy. Niektóre ognie sztuczne pe?za?y po ?niegu wpadajc ludziom pod nogi. To cud, ?e nikomu nic si? nie sta?o.
A za rok?
– Bawili?my si? w domu, ale chcieli?my zobaczy? sztuczne ognie – mówi Piotr Wo?kowycki, który z przyjació?mi przyszed? pod teatr tu? przed pó?noc. I si? nie rozczarowali. Za ka?dym razem, gdy niebo roz?wietla?y bomby ?wietlistych ogni rozlega? si? z t?umu okrzyk zachwytu. Pokaz trwa? kilkana?cie minut i zapiera? dech w piersiach. Co chwil? eksplodowa?y ferie barw, pojawia?y si? coraz to nowe kompozycje.
– U nas w ?apach nic si? nie dzieje. Dlatego przyjechali?my do Bia?egostoku. Wy przynajmniej macie fajn miejsk imprez? – mówi Wojtek Stokowski z przyjació?k Sylwi Filipiuk. Ale miejski sylwester w naszym mie?cie to nowo??. Przez pi?? lat w?adze nic nie organizowa?y, ?a?ujc na to pieni?dzy.
– Nie spodziewa?em si?, ?e m?odzie? mo?e si? tak dobrze bawi? – mówi? po zej?ciu ze sceny Tur. – My?l?, ?e w przysz?ym roku te? powinna by? taka zabawa. Ale o tym decydowa? b?dzie ju? nowy prezydent, przecie? mamy w pa?dzierniku wybory.